Pięknie się różnić

Zapraszamy na koncert
31 sierpnia 2011
Jedyny taki koncert – kandydatów do Sejmu i Senatu
14 września 2011

Rozmawiamy z Dariuszem Byczkowskim – dyrektorem II LO im. Z. Herberta w Brzegu, radnym Sejmiku Wojewódzkiego, członkiem partii Prawo i Sprawiedliwość kandydującym na posła VII kadencji Sejmu III RP.

LESZEK TOMCZUK: Znamy się ćwierć wieku i liczę na szczerą rozmowę.

DARIUSZ BYCZKOWSKI: Oczywiście, darujmy więc grzecznościowe formy i zwracajmy się do siebie po imieniu, będzie łatwiej /śmiech/.

Postanowiłeś zawalczyć o mandat poselski, nie mierzysz za wysoko?

Kiedyś byłem przekonany, że pewne zaszczyty są zarezerwowane dla ludzi wysoko urodzonych, ale przecież tak nie jest. Człowiek musi się rozwijać. Przez dwie kadencje byłem radnym miejskim, ponownie zasiadam w Sejmiku i zamierzam reprezentować nasz region w Sejmie.

Do parlamentu już startowałeś w przeszłości, z jakim efektem?

Z szesnastego miejsca na liście uzyskałem 3300 głosów i był to dobry wynik. Teraz zaproponowano mi „szóstkę” i moje szanse wzrosły. Jestem przecież bardziej rozpoznawalny i – szczerze mówiąc – nie mam w powiecie za dużej konkurencji.

Powiem wprost: twoje szanse są małe, tak naprawdę liczą się pierwsze dwie pozycje, pozostałe to przecież arytmetyka wyborcza, niekiedy wręcz ślepy los…

PiS na Opolszczyźnie zdobędzie minimum trzy mandaty, to jest pewne… Nie znam w powiecie radnego, który startując do Sejmiku otrzymałby ponad 5,5 tys. głosów. Mnie się to udało!

Dlaczego Brzeg, ostoja PiS-u na „peowskim morzu”, dostaje dopiero szóstą pozycję na liście wyborczej?

Powiem głośno: to jest skandal! Niestety, mamy ordynację wyborczą, jaką mamy. Metoda d’Hondta dopuszcza takie praktyki, że centrala przysyła „rekina” (wbrew zapewnieniom, że liczą się działacze lokalni), który „pożera” wyborcze głosy. Osobiście jestem przekonany, że elektorat jest coraz bardziej świadomy i chce być reprezentowany przez posła, którego po prostu zna. W innych partiach jest podobnie, brzeski przedstawiciel PO jest dopiero na dziewiątym miejscu. Sytuacja jest niezdrowa i zwyczajnie niesprawiedliwa.

Zauważ, że opolskich list PO i PSL nie otwierają „spadochroniarze”, a wam narzucono ekonomistę z kręgów radiomaryjnych, publikującego swoje wizje w „Obywatelu” – nikomu nieznanym kwartalniku na łamach którego gościł choćby Stan Tymiński. Ta kandydatura spycha ciebie o jedno miejsce i pomniejsza wyborcze szanse.

Uzasadnienie jest takie, że w katastrofie pod Smoleńskiem zginęło wiele wybitnych jednostek i ławy sejmowe trzeba obsadzić ludźmi merytorycznymi. W tej sytuacji większość „jedynek” to różnoracy specjaliści. Sytuacje komplikują uzgodnienia z rożnymi partiami i organizacjami, a jest ich aż 15, które idą z nami do wyborów.

Pamiętasz jeszcze pisowską posłankę startującą w Opolu z pozycji pierwszej?

/śmiech/ To Lena Dąbkowska-Cichocka, która w Brzegu dostała parę tysięcy głosów, a dzisiaj jest poza PiS-em i nigdy naszego miasta nawet nie odwiedziła! W tym momencie apeluję do wyborców, aby zagłosowali rozumnie. Dlaczego Kędzierzyn-Koźle, Nysa, o wiele mniejszy od Brzegu Kluczbork, a nawet Namysłów – mają swoich reprezentantów w stolicy?

Od dawna wyrażam zdanie, że Brzeg powinien mieć posła. Przekonaj mnie – wyborcę jawnie niesympatyzującego z PiS-em – że powinienem zagłosować na ciebie. Jakich argumentów użyjesz bym zacisnął zęby i postawił na kandydata z nielubianej partii?

Za każdym człowiekiem stoi jakiś dorobek i także porażki. W Sejmiku staram się pracować merytorycznie i nie zajmuję się rozgrywkami partyjnymi. Potrafię porozumieć się z radnymi z innych partii w imię dobra regionu. I mam nadzieję, że przez ludzi jestem odbierany, jako człowiek zdolny do kompromisu. Nie jestem znikąd, od kilkunastu lat dyrektoruję szkołą, nie twierdzę, że jestem najwybitniejszym ze wszystkich szefów, ale postawą daję prawdziwy obraz własnej osoby.

Głosując na ciebie stawiam niejako na p. Macierewicza, p. Fotygę i p. Ziobro, których prezes znowu widzi w swoim rządzie! A skoro jest to rozmowa szczera – coś wyznam: ja tych ludzie się boję! Nie ufam im i nie wierzę w rzekome talenty, przecież już pokazali co potrafią…

W Polsce obserwuje się jawny opór do klasy politycznej. Mógłbym zdyskontować twoje obawy, że ktoś inny boi się Mira i Rycha. Taki klimat ma wpływ na malejącą frekwencję. W parlamencie ciągle widzimy te same twarze, ludzi startujących z uprzywilejowanych pozycji. A jeżeli ma się coś zmienić, powinniśmy na Wiejską dopuścić świeżej krwi.

Głosując na PiS godzę się, że staniesz się trybikiem, który głosuje wg partyjnej dyscypliny i – tu muszę wysilić wyobraźnię – zobaczę Darka Byczkowskiego w telewizorze, który w 10 dniu każdego miesiąca przed Pałacem Prezydenckim składa wieńce na wiadomych obchodach
.

To nie jest tak! Drugą kadencję pracuję w Sejmiku, który działa podobnie jak Sejm. Widzimy różnych radnych, w większości zapracowanych w komisjach i tych „mających parcie na szkło”. Mam poglądy centroprawicowe i stąd wynika moje partyjne usytuowanie. Staram się koncentrować na sprawach mi bliskich i nie zajmuję swojej głowy problemami o których nie mam dostatecznej wiedzy.

Doprecyzuję: wyobrażasz siebie na Krakowskim Przedmieściu z wieńcem i czy podoba ci się ten comiesięczny spektakl?

Mówi się, że nie ma złych pytań, ale zapytałbym inaczej. Wobec każdej ofiary tej hekatomby chylę czoła. W dziejach nowoczesnego świata nie było podobnej sytuacji, jaka zdarzyła się pod Smoleńskiem! Ludzie mają prawo do żalu i smutku, a także do prawdy. Myślę, że trzeba więcej spokoju i tak naprawdę czasu, by rany się zagoiły. Skoro składnie wieńców wciąż się odbywa, widać, że jest to komuś potrzebne.

A towarzysząca temu symbolika: sierpy i młoty, transparenty „Komoruski”, albo „Tusk ma krew na rękach”?

Widziałem też krzyż ułożony z puszek piwa „Lech”… Wszelkie skrajności, w każdej sprawie, są niedobre i chcę to podkreślić.

Czy Polską rządzą zdrajcy, a premier wymachuje „białą flagą”?

Nie używałbym takich określeń, mam inny pomysł na Polskę. Na czele państwa stoi grupa ludzi za bardzo wypranych z ideologii, która lansuje pogląd, że soft polityka jest lepsza. Ja z tym się nie zgadzam. Frazeologia w czasie kampanii wyborczej rządzi się swoimi prawami, obfituje w różne zaklęcia. Nie chciałbym pochylać się nad każdą metaforą prezesa, ale zwracam uwagę na niebywałe zjawisko. Jesteśmy jedynym krajem na świecie, gdzie media, zamiast rządzących, atakują opozycję.

Z czego ten fenomen wynika?

Odpowiedź jest prosta: pewne siły polityczne przejęły wszystkie media.

Czegoś chyba nie pojmuję, przecież kiedy PiS było u władzy media publiczne były w waszych rękach, nawet moja ukochana Trójka, mimo to przegraliście. Teraz też nie powinniście narzekać. Macie Rzeczpospolitą, Gazetę Polską, Nasz Dziennik, Uważam Rze, Radio Maryja z większością biskupów i ich kazaniami, no i związki zawodowe, tzw. „Solidarność”.

To jest temat na inny wywiad i może kiedyś o tym jeszcze porozmawiamy. W Polsce wykształciły się dwie siły. Jedną reprezentuje tzw. salon zainteresowany by nie zmieniać za wiele i za szybko, bo niektórym jest fajnie. Jest też druga grupa, to patrioci, którzy chcieliby zmian, ale nie zawsze potrafią je przeprowadzić. Częstokroć to osoby wyśmiewane, określane jako obciachowe.

Zwalniasz mnie z czytania Rzeczpospolitej, gdzie taki pogląd jest lansowany. Mocno zaangażowany po stronie PiS poeta rzecz całą „uprościł”: w Polsce rzekomo mamy kolaborantów i patriotów. Wychodzi na to, że nie jestem tym drugim…

Akurat ja tak nie uważam, ludziom inaczej myślącym nie odbieram prawa do bycia patriotami. Istotą demokracji jest spór i ja się cieszę, że ten spór istnieje. Tylko, że jest on za głęboki i za bardzo agresywny.

Teraz zaskakujące pytanie: Adam Michnik jest patriotą?

W moim przekonaniu – nie.

A Jarosław Kaczyński?

Jarosław Kaczyński jest patriotą.

Co dla ciebie waży 8 lat więzienia Michnika za walkę z komuną i dla równowagi 0 minut kryminału Jarosława Kaczyńskiego?

Czytałem sporo, co o Michniku miał do powiedzenia Zbigniew Herbert, dla mnie jeden z największych autorytetów. Nie chciałbym dzisiaj rozmawiać o red. Michniku, który miał swoją piękną kartę, ale potem trochę się pogubił: pozmieniał kolegów i przeszedł na drugą stronę.

Patriota Kaczyński za komuny obronił doktorat, a nie-patriota Michnik obżerał się więziennym chlebem i nie zrobił studiów… Darku, to też jakieś fakty, dla mnie znamienne!

Kryterium, że ktoś siedział w więzieniu niczego nie może przesądzać. Chwała mu za to co zrobił dla kraju, ale późniejszą postawą Michnik wiele stracił i postawił się w niekorzystnym świetle.

Godzisz się na deprecjonowanie Lecha Wałęsy i wyzwanie go od Bolków?

Jestem przeciwko zamykaniu ust historykom. W USA na temat prezydentów ukazują się różne publikacje i nikt się nie oburza. Szczerze mówiąc to nie jest temat, który spędza mi sen z oczu. Natomiast nie podoba mi się w jaki sposób Wałęsa potraktował Walentynowicz i Gwiazdę. Powiem krótko: Lech Wałęsa nie jest bohaterem z moich snów.

Jak oceniasz polskich biskupów spośród których wielu jawnie opowiada się za PiS-em?

W Kościele są rożne nurty, jest Tygodnik Powszechny, ks. Boniecki, ks. Pieronek, ale są i inni hierarchowie. Kościół nie jest monolitem. Kiedy żył papież było łatwiej, Polacy mieli jeden autorytet. Osobiście szanuję wszystkie nurty, jakie reprezentuje kler. Przecież w wolnym kraju każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii.
Staram się szukać w Kościele tego, co jest istotą chrześcijańskiej wiary i nie kryję swojego katolicyzmu. Wiem, że za parę dni będziesz w Kambodży, proponuję więc byś z bliska przyjrzał się, jak budowano świat bez Boga. Myślę o Pol Pocie, Czerwonych Khmerach i ich polach śmierci.

Skoro nasza rozmowa jest szczera pozwolę sobie na osobistą refleksję. Darku, w ogóle nie pasujesz mi do PiS-u…

Myślę, że nie masz racji…

Znowu muszę doprecyzować. Jesteś człowiekiem koncyliacyjnym w przeciwieństwie do warszawskich liderów, którzy bezustannie wywołują konflikty i są w kontrze wobec większości środowisk i grup zawodowych.

Media wielu moim kolegom partyjnym dorobiły gęby. Rozmawiałem z Jarosławem Kaczyńskim w cztery oczy, jak teraz z tobą i uwierz mi, że to człowiek ciepły, umiejący rozmawiać i słuchać innych. W bezpośrednim kontakcie zaskakuje zgoła inny obraz człowieka, jakiego znamy z mediów.

Tu się zgodzę, też widziałem ciepłego prezesa „przemawiającego do braci Moskali”, ale ten wizerunek prysł, jak mydlana bańka. Teraz ten sam polityk niemal nawołuje do wojny polsko-rosyjskiej!

Gdyby z taką pieczołowitością odnotowywać wszystkie wpadki innych polityków, choćby z obozu rządzącego, obraz elit politycznych byłby prawdziwszy. Wyobraź sobie co by się działo, gdyby to nasza ekipa skonstruowała „aferę hazardową”. Przyjeżdża facet do Zieleńca i nakazuje wycięcie połaci lasu, bez koniecznych zezwoleń. Brakuje mi symetrii, PiS jest traktowany nierówno. Poseł Hofman powiedział jedno słowo za dużo, pewnie stało się niedobrze, ale to nie jest całe PiS. Myślę, że mamy w partii świetne elity, problem w tym, że to są politycy formatu dziewiętnastowiecznego.

Wymień, proszę, te elity.

Jarosław Kaczyński, lubię Ludwika Dorna…

Ale to jest przecież zaledwie „przyjaciel ludu pisowskiego”, współzałożyciel PiS relegowany z partii!

Jest wielu młodych działaczy zajętych ciężką pracą, których długo mógłbym wymieniać. Warto wspomnieć Kazimierza Michała Ujazdowskiego, którego poznałem osobiście w Ruchu Herbertowskim i Tadeusza Cymańskiego – człowieka wielkiego serca.

Jak na moje oczekiwania, za mało tych elit. Sygnalizowałem już przestrach przed ministrami, jakich w swoim rządzie widzi prezes i drżę na samą myśl, że tekę ministerialną mógłby otrzymać bezustannie brylujący w telewizji Richard Henry Czarnecki. Prominentne elity PiS-u to też panie: Anna Sobecka, Nelly Rokita i Beata Kempa!

Inni też mają trudny wybór, musieliby zagłosować na bohaterów afery starachowickiej lub na Mira i Rycha. Nie potrafię do końca odpowiadać na pytania z zakresu polityki uprawianej w Warszawie, bo tam nie funkcjonuję.

Korzystam z okazji, że rozmawiam z polonistą i muszę jeszcze o coś zapytać. Dlaczego „lud pisowski” nie szanuje Andrzeja Wajdy, Kazimierza Kutza i Czesława Miłosza?

Nie jestem zwolennikiem twórczości Andrzeja Wajdy, który nakręcił genialne „Wesele” i „Ziemię obiecaną”. Z kolei artystycznie dobry „Kanał” jest nihilistyczny i pokazuje nieprawdziwą Polskę. To reżyser – pieszczoch systemu. Po 70 latach nakręcił film o Katyniu, a mógł śladem innych artystów emigrować i mówić prawdę z oddali. Nie zrobił tego. Teraz zabrał się za film o Wałęsie… Dla mnie to twórca nieszczery, zawsze z prądem i na zamówienie. Nie podoba mi się „Popiół i diament”, gdzie Maciek Chełmicki umiera na śmietnisku. Obraz AK pokazywany przez Wajdę jest zafałszowany.
Z kolei bardzo cenię twórczość Kazimierza Kutza, zwłaszcza za filmy z nurtu śląskiego. Nie identyfikuję się z jego działalnością parlamentarną bowiem ustawił się po przeciwnej stronie sceny politycznej i niekoniecznie wyraża obiektywne oceny.
Z Czesławem Miłoszem mam duży problem. Jako wyznawca Herberta wiem, że był on w wielkim sporze z naszym noblistą. Część wierszy podziwiam, do jednego nawet skomponowałem muzykę, aczkolwiek co do polskości Miłosza mam spore wątpliwości. Przecież jeszcze za życia sam poeta to sygnalizował.

Zostawmy już twórców „podejrzanych i niekochanych”. Kto w ich miejsce, wymień tych, których twoje środowisko docenia.

Mogę mówić za siebie. Szanuję dokonania Romana Polańskiego, szczególnie „Nóż w wodzie” i „Dziecko Rosemary”. Zamiast Miłosza – zdecydowanie wybieram Herberta.

Jak oceniasz twórczość i obecną postawę Jarosława Marka Rymkiewicza?

Bardzo dobry poeta…

…który podzielił Polaków na patriotów i kolaborantów…

Tak nie możemy dyskutować. Gdybym zaczął wymieniać, co kto i kiedy powiedział, tobyśmy musieli wszystkich wykreślić! Przecież Tuwim po śmierci Stalina napisał: „umarł Bóg”. Przed poetą Rymkiewiczem klękam na oba kolana! Jest staruszkiem ciąganym po sądach, obrażanym i niekiedy powie coś więcej niż powinien. Tyle.
W kraju wiele spraw się demonizuje, choćby Radio Maryja. Osobiście poznałem to środowisko w naszym Brzegu i okazuje się, że rozgłośnia gromadzi wspaniałych ludzi, prawdziwych patriotów, mocno zatroskanych o losy Polski. Obrzuca się ich epitetami, niesprawiedliwie ocenia i do wielu odnosi się pogardliwie. Tak nie można. Apelowałbym do zakończenia wojny polsko-polskiej.

Na koniec dwie sprawy. Pierwsza: kto w Brzegu jest liderem PiS-u?

Maciej Stefański.

Trochę to dziwne, bo wskazany przez starostę kandydat nie ma żadnych szans na zdobycie mandatu. Przywołuję ostatni wywiad z p. Maciejem Stefańskim.

Kiedy przeprowadzałeś ten wywiad o mojej kandydaturze nie było mowy. To decyzja komitetu politycznego będąca dla mnie zobowiązaniem. Jako radny Sejmiku miałem szansę na wyższe miejsce na liście. To zwykły pragmatyzm. Maciej Stefański jest niekwestionowanym liderem, pojedynczym starostą pisowskim na – jak to poetycko wyraziłeś – peowskim morzu.

Sprawa druga i już ostatnia. Cieszysz się z poparcia udzielonego przez Wojciecha Huczyńskiego?

Bezwzględnie tak i chcę w tym miejscu za poparcie podziękować. Zrobił to polityk trzykrotnie wybrany na urząd burmistrza.

Zapytanie moje również wiąże się z wywiadem, jaki przeprowadziłem w ostatnim czasie. Burmistrz pytany o posła z Brzegu nie przeceniał jego roli sprawczej, tu cytat: „Posiadanie posła to nie wszystko, kiedy taki człowiek jest potrzebny do partyjnych rozgrywek na Wiejskiej”.

Wasza rozmowa dotyczyła innej sytuacji, jeszcze nie wiadomo było kto w powiecie brzeskim zostanie wytypowany do parlamentu. Obecnie możemy mówić o pewnej akcji obywatelskiej i stąd poparcie Wojciecha Huczyńskiego, które dla mnie jest bardzo ważne.
Na zakończenie, w ramach szczerości /uśmiech/, powiem o czym marzę. Chciałbym, żeby w Polsce można było pięknie się różnić, ale i nie zgadzać na siłę. Nasza rozmowa jest tego dobrym przykładem.

Dziękuję.
źródło: www.brzeg.com.pl