Wywiad z Maciejem Stefańskim

Koncesjonowana demokracja
21 marca 2012
Zjazd Okręgowy Prawa i Sprawiedliwości
21 marca 2012

O uratowaniu brzeskiego sądu, sukcesach powiatu, aferze Leszka P. i wilczym prawie opozycji rozmawiamy ze Starostą Powiatu Brzeskiego – Maciejem Stefańskim

Paweł Kowalczyk: Sąd udało się uratować. Jest Pan zadowolony? Czyja to zasługa?

Maciej Stefański: Jestem bardzo zadowolony. W ostatnich tygodniach była to dla mieszkańców naszego powiatu kluczowa sprawa. Myślę, że jest to bardzo duże zwycięstwo samorządowców z naszego powiatu, a w szczególności efekt wspólnego działania – mojego i Burmistrza Huczyńskiego. Kiedy nadeszły pierwsze sygnały, że ministerstwo zamierza podjąć decyzję o likwidacji sądu obaj stwierdziliśmy, że

trzeba działać, a nie dyskutować. Pojechaliśmy do Warszawy, do ministra Gowina, aby tam na miejscu przedstawić nasz pogląd na tą kontrowersyjną decyzję oraz argumenty, które ukazywały jej bezpodstawność. Oczywiście nie od razu udało się zmienić stanowisko ministra, ale efekt końcowy jest taki, że udało się odnieść sukces. W międzyczasie wydaliśmy kilka stanowisk i oświadczeń do mediów. Ważne było zwłaszcza to, w którym podpisali się wszyscy burmistrzowie i wójtowie z naszego powiatu. Istotna też, moim zdaniem, była pomoc parlamentarzystów. Mam na myśli europosła, wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego – Jacka Protasiewicza, notabene brzeżanina, oraz posłankę Platformy Obywatelskiej Janinę Okrągły. Wraz z burmistrzem Huczyńskim zainteresowaliśmy ich sprawą likwidacji sądów i przekonaliśmy, aby się w nią zaangażowali. Teraz, z pewnością, będzie wielu ojców tego sukcesu. W mediach zobaczymy najprawdopodobniej informację, że ten albo tamten wiele zrobił w kwestii obrony brzeskiego sądu. Przyszywać sobie zasługi będą pewnie też tacy, którzy nie mieli odwagi złożyć choćby oświadczenia w tej sprawie. Według mnie, skutecznym może być tylko ten, kto podejmuje konkretne działania, a nie w nieskończoność czeka i ogląda się na innych, albo utyskuje i bezproduktywnie krytykuje. Proszę popatrzeć na sukcesy naszego Zarządu Powiatu. Bez skutecznych i konkretnych działań, nie osiągnęlibyśmy aż tyle.

Ma Pan na myśli ostatnio zakończone inwestycje w powiecie?

Maciej Stefański: Tak, oczywiście, bo nie mamy się czego wstydzić, a wręcz przeciwnie. Jest wiele sukcesów, którymi możemy się pochwalić. Od kiedy sprawuję urząd starosty, pozyskaliśmy na inwestycje ponad 30 milionów złotych z Unii Europejskiej. Niedawno zakończyła się termomodernizacja szpitala. Proszę zobaczyć, jak teraz wygląda Brzeskie Centrum Medyczne. To zupełnie inny obiekt niż parę lat temu. To nie tylko inwestycje na zewnątrz, które widać gołym okiem, ale również nowy, bardzo dobrej klasy, sprzęt medyczny. Oczywiście, jest jeszcze dużo do zrobienia, na przykład nowy blok operacyjny. Cały czas nad tym pracujemy i myślę, że w niedalekiej przyszłości będziemy taką inwestycję realizować. Nie tylko szpital wypiękniał, podobnie ma się rzecz z budynkami szkół ponagimnazjalnych. W tym roku w dalszym ciągu dokonujemy dużych inwestycji. W fazie końcowej jest remont obiektu przy ulicy Wyszyńskiego. Powstanie tam schronisko młodzieżowe na ponad 50 osób. Będzie winda dostosowana dla osób niepełnosprawnych, co ułatwi im dotarcie do zlokalizowanych w tym obiekcie powiatowych instytucji, takich jak choćby Centrum Pomocy Rodzinie i Przychodnia Psychologiczno-Pedagogiczna. W najbliższej przyszłości planujemy remont i docieplenie obiektu przy ulicy Słowiańskiej oraz stworzenie boiska wielofunkcyjnego w Grodkowie. Osiągnięcia są i mówiąc kolokwialnie, widać je gołym okiem. Jednak cały czas ktoś próbuje zdeprecjonować nasze sukcesy przez medialne działania dotyczące w większości spraw drugo- i trzeciorzędnych, przez paszkwile, a nawet donosy. Mam nadzieję, że takie działania nie przysłonią opinii publicznej ewidentnych sukcesów naszego powiatu.

Radny Komarnicki na ostatniej sesji Rady Powiatu zadał pytanie dotyczące nagrody jubileuszowej dla Leszka P. Na forach internetowych rozgorzała gorąca dyskusja na ten temat. Czy to przykład takich działań?

Maciej Stefański: Oczywiście, każdy ma prawo zadać pytanie. Radny powiatowy wręcz powinien zadawać takie pytania, jeśli ma jakieś wątpliwości. Odnoszę jednak wrażenie, zresztą nie po raz pierwszy, że nie chodzi tutaj o uzyskanie odpowiedzi lub informacji, ale o to, aby taki fakt zaistniał medialnie. Tak, aby na różnych forach internetowych, czy w innych mediach ludzie związani z radnym Puszczewiczem mieli asumpt do szkalowania starostwa, jego pracowników oraz mnie osobiście. W tej konkretnej sprawie proszę chłodno spojrzeć na fakty. Jako pracodawca nie mogę zwolnić Leszka P. bez podania jakichkolwiek przyczyn. Oczywiście, tak jak wielu mieszkańców naszego powiatu widziałem kilka tygodni temu bulwersujący film, na podstawie którego zresztą w powszechnej opinii „widać” winnego. Nie ferujmy jednak zbyt szybko wyroków. Przecież nie jest to w sensie prawnym jeszcze żaden dowód. Leszek P. nie przyznał się do winy, a prokuratura, z tego co wiem, do dziś nie przedstawiła mu oskarżenia. Zgodnie z literą prawa dalej jest on w stosunku pracy i przysługuje mu tak zwana „jubileuszówka”. Przy okazji nadmienię, że nie jest to nagroda za wzorową pracę, a jedynie dodatkowe wynagrodzenie wynikające z ilości przepracowanych lat.

Nie mogę stać ponad prawem i działać wbrew Kodeksowi Pracy. Według polskiego prawa przyjmuje się, że pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia tylko wówczas, gdy przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem skazującym. Pracodawca powinien z wielką ostrożnością podejmować decyzje o zwolnieniu pracownika, jeżeli nie ma pewności, czy przestępstwo zostało popełnione. Gdy istnieje tyko podejrzenie, że pracownik dopuścił się przestępstwa uniemożliwiającego jego dalsze zatrudnienie, brak jest podstaw do jego natychmiastowego zwolnienia. Również fakt, że przeciwko pracownikowi wszczęto postępowanie karne nie przesądza o oczywistości przestępstwa i tym samym nie daje podstaw do rozwiązania z nim umowy o pracę bez wypowiedzenia.

Nie mogłem zatem zwolnić Leszka P. dyscyplinarnie z art. 52 kp, bo jak wspomniałem do tej pory nie jest on nawet postawiony w stan oskarżenia, a ponadto nie przyznał się do winy. Obowiązuje nas konstytucyjne zapisana zasada domniemania niewinności. Pomijam kwestię skutecznego doręczenia takiego wypowiedzenia. Sąd nie powiadomił nas, w jakim areszcie znajduje się Leszek P. Poinformował nas tylko, że jest aresztowany. Jak wiemy, już po miesiącu został za kaucją zwolniony i obecnie przebywa na zwolnieniu chorobowym, co uniemożliwia jakiekolwiek wypowiedzenie stosunku pracy.

Dla mnie najważniejsze w tak zwanej aferze Leszka P. jest to, co powiedziałem publicznie do kamer telewizji. Jeśli zarzuty się potwierdzą, w starostwie nie ma miejsca dla tego pana. Tego będę się konsekwentnie trzymał. Nie będę jednak postępował wbrew prawu, ani sam siebie wyznaczał jako sędziego.

Kilka tygodni wcześniej Krzysztof Puszczewicz rozpętał „aferę” związaną z odległym miejscem powiatu w rankingu Związku Powiatów Polskich. Czy to też chęć zaistnienia w mediach i próba odwrócenia uwagi opinii publicznej od rzeczywistych osiągnięć Starostwa?

Maciej Stefański: Czasami doprawdy trudno odgadnąć motywacje i przyczyny takich działań radnego. Jeśli chodzi o ranking, to zamieszanie z nim związane wynikało z prostej przyczyny. Nasz powiat nie jest członkiem Związku Powiatów Polskich i nie otrzymywaliśmy ankiet koniecznych do weryfikacji punktacji. Oczywiście, cały Zarząd Powiatu jest pewny jakości pracy, jaką wykonuje i nie są nam potrzebne do tego żadne rankingi. Mimo że sprawa nie była bardzo istotna, podjęliśmy konkretne działania, aby ją wyjaśnić. W efekcie zajmujemy obecnie w rankingu miejsce w piątej dziesiątce w kraju i trzecie na Opolszczyźnie. Dla mnie ciekawym jest fakt, że ludzie, którzy nie sprzyjają naszemu powiatowi z satysfakcją stwierdzali, że nasz powiat jest na jednym z ostatnich miejsc rankingu Związku Powiatów Polskich. Kiedy po naszej interwencji ZPP skorygował listę, uaktualnił punktację i okazało się, że jesteśmy bardzo wysoko w tym rankingu, dziwnym trafem już takiej radości nie przejawiali. W tej sprawie najbardziej jednak żenujące jest to, że pytania radnego nie są wyrazem troski o dobro powiatu, ale raczej sposobem na prowadzenie nieczystej gry politycznej. Ja rozumiem, że wilczym prawem opozycji jest patrzeć na ręce sprawującym władzę. Jednak koncentrowanie się na sprawach mało istotnych dla powiatu, robienie z nich medialnych afer, przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji i jakiejkolwiek konstruktywnej propozycji, jest działaniem destrukcyjnym, działaniem wbrew interesowi powiatu. Szantażowanie mnie, szantażowanie niektórych radnych, anonimy – to nie metoda na prowadzenie polityki. Ja takim metodom i praktykom nie uległem i nie zamierzam ulec.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: www.panorama.info.pl